RSS
środa, 27 czerwca 2018

Bliżej portu

Ten tytuł wybrałam, ponieważ jestem coraz bliżej mego końcowego portu. Przed "odjazdem w nieznane", którego wkrótce się spodziewam z uwagi na wiek, chcę jeszcze dodać pewne fakty, które być może komuś się przydadzą. Moja droga życiowa, którą podjęłam 1992r. była prowadzona w kontakcie z Jezusem. Dostałam wiele wskazań, dzięki którym podążałam jeszcze nieświadomie, ale blisko Boga. Nie wiedziałam jeszcze, że sama kreuję swoje życie. Trzymałam się  wskazówek Jezusa, które dostawałam w miarę moich potrzeb i próśb. Najczęściej były to niespodzianki, które budowały moja relację z Bogiem. Np. 1-go listopada w dniu Wszystkich Swiętych poprosiłam rano aby Wszyscy Swięci modlili sie ze mną za dusze zmarłe. Po powrocie z cmentarza odmawiałam 3 części różańca, który był moja codzienną modlitwą przez kilkanaście lat w intencji dzieci za moje życiowe błędy wobec nich. W trakcie odmawiania różańca poczułam bardzo intensywny zapach kwiatów, pomimo, że nie miałam ani jednego kwiatka w domu. Ten zapach utrzymywał się do końca modlitwy. Potem wygasł. Ksiądz, któremu powiedziałam o tym wyjaśnił mi, że skoro prosiłam Wszystkich Swiętych o wspólną modlitwę, to Oni modlili się razem ze mną. Jeżeli nasza modlitwa jest szczera ma niesamowitą moc. Wszystko co wychodzi od nas dobro czy zło wraca do nas. Dlatego mówi się, że sami kreujemy swoje życie.

(Mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem).

czwartek, 28 grudnia 2017

Czy jest w ogóle osiągalne? Owszem, chwilowo możemy być szczęśliwi, ale zawsze być szczęśliwym, czy jest to możliwe? Odpowiem krótko - Tak, lecz... trzeba trochę popracować nad sobą. Jak?

Otóż wszystko co jest nam w życiu potrzebne posiadamy wewnątrz siebie. Po prostu trzeba zdać się tylko na siebie. Ale jak? Jeżeli pokochasz siebie, zaakceptujesz siebie i wszystko w okół siebie oraz będziesz myślał pozytywnie, będziesz przyciągał same pozytywne zdarzenia: "podobne przyciąga podobne" - prawo przyciągania na zasadzie rezonansu (wszystko jest energią). Nie ma tajemnic, jest tylko pewne wymaganie - myśleć pozytywnie i działać pozytywnie. To takie proste a jakie trudne, prawda?

Pracując nad sobą dopiero teraz zrozumiałam co robić by być szczęśliwym. Czasem mi się to udaje, lecz muszę uważać by nie dać się ponieść niechcianym emocjom jak gniew, złość, nieufność, zwątpienie.... Swiat jest bardzo trudny do zaakceptowania, dlatego tak trudno osiągnąć ten szczęśliwy stan i utrzymywać się w nim.

Nasze myśli, emocje i słowa tworzą - kreują nasz świat. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że mamy takie życie, jakie sobie sami stworzymy poprzez własną kreację. Np. jesteś chory i ciągle myślisz o chorobie, to trudno będzie Ci wyzdrowieć, ponieważ przyciągasz niskie wibracje na zasadzie rezonansu. Natomiast kiedy będziesz powtarzał i myślał jestem zdrowy, będę zdrowy, to przyciągniesz wysokie wibracje i zdrowie.

By osiągnąć szczęście potrzebna jest wiara w SIEBIE i cierpliwość oraz  codzienna praca nad sobą by utrzymywać pozytywne myśli i nie dać się prowokować.

- mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem, możesz się z nim nie zgadzać.

 

 

 

 

wtorek, 29 grudnia 2015

Każdy z nas pragnie być szczęśliwy, więc poszukuje drogi, która go uszczęśliwi. Jak wiemy najczęściej spotykaną drogą jest dążenie do bogactwa. Większość idzie w tym kierunku, lecz nie może zaspokoić swoich potrzeb. Czym więcej ma, tym więcej chce. Każda materialna nowość po pewnym czasie znudzi się, zatem jest potrzeba nabycia nowej, która nas przez pewien czas usatysfakcjonuje itd. Człowiek nieraz przez całe życie nie zorientuje się, że to nie to, że czegoś mu brakuje. Dopóki będzie utożsamiał się wyłącznie z ciałem, nie pozna tego, co pochodzi z duszy.

Otóż Stwórca nie jest egoistą, stworzył nas na swoją podobiznę a więc podzielił się z nami miłością bezwarunkową, którą Sam Jest. Wszystko czym ON jest - jest również w nas. Zatem my musimy odnaleźć drogę do naszej duszy, którą właściwie jesteśmy. Ciało jest nam potrzebne do przepracowania tego, co zaplanowaliśmy na to życie. Po wyczerpaniu energii i czasu, zostawiamy je. Dusza nie umiera. Będzie tak długo przechodziła przez następne wcielenia aż odnajdzie drogę do szczęścia. Jak ją odnaleźć? Otóż znaną drogą jest wyciszenie swego "Ja", skupienie się na swoim wnętrzu i nadanie mocy "My" przez serce. Tą drogą jest bezwarunkowa miłość do siebie i do wszystkiego co nas otacza. To, co dajemy, wraca do nas. Jest to droga przez miłość do szczęścia.

(Mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem.)

piątek, 04 września 2015

Każda podróż wymaga zaplanowania, zastanowienia i wreszcie wytyczenia trasy. Podróż życia jest dla mnie najtrudniejsza. Nie pamiętam bym ją planowała - prawdopodobnie zaplanowałam i wybrałam miejsce, czas, rodzinę, oraz wszelkie narzędzia, które miały mi być pomocne w dotarciu do mety. Przyszłam na świat jako niemowlę zdane na łaskę Rodziców. Swiat nie był mi przychylny. Zyłam w nieświadomości z dnia na dzień pouczana przez rodzinę, szkołę, kościół, środowisko itp. Chłonęłam naukę i wszystko inne, starając się żyć uczciwie. Niestety nie było to łatwe. Nie wiedziałam, że jestem w ciemnym tunelu, osłoniętym przed Swiatłem. Zyłam nieświadomie.

Kto mi zaciemnił Swiatło? Dlaczego nie powiedziano mi, że posiadam w sobie wszystkie Boskie Atuty, całą wiedzę? Dlaczego kiedy dostrzegałam "Przebłyski Swiatła" - czego wciąż podświadomie szukałam, powiedziano mi "zostaw te cudeńka - pokory". Posłuchałam i to był mój błąd.

Dzisiaj wiem jak wytyczyć dalszą trasę. Jestem już świadomą istotą, ponieważ odnalazłam drogę. Teraz wiem, że przyniosłam z sobą na świat całą wiedzę, jaka była mi potrzebna by przebyć podróż życia. Widzę Swiatło w ciemności i dziękuję Stwórcy, że był, jest i zawsze będzie przy mnie. Dał mi wolną wolę, nie wchodzi w moje życie i niczego "nie nakazuje". Obserwuje jak sobie radzę i pomaga kiedy Go o coś proszę. Jestem teraz świadoma swojej podróży w stronę Swiatła.

(Mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem).

sobota, 06 czerwca 2015

Ziemia jest piękną planetą uformowaną przez światło i ciemność. Swiatło jest potrzebne do rozwoju wszystkich stworzeń w miłości. Ciemność hartuje naszego ducha. Każde trudne zdarzenie (ciemność), które staje nam na drodze wymusza na nas wybór działania. Mając wolną wolę dokonujemy wyboru pokonując przeszkody. Jeżeli wybieramy drogę światła (miłości), wspinamy się po drabinie rozwoju duchowego. I odwrotnie - jeżeli idziemy po najmniejszej linii oporu, drogą ciemności, spadamy w dół. Z tego składa się nasze życie. Pokonywanie trudów życia w miłości do stworzeń prowadzi nas do światła i szczęścia a pokonywanie przeszkód kosztem innych prowadzi do niezadowolenia. To my sami sobie tworzymy przyszłość własnymi myślami, które ją tworzą.

Kodem do szczęścia jest MILOSC. Chcesz być szczęśliwy - kochaj siebie i bliżniego. Naprawdę nic więcej nie musisz dokonywać. Jeżeli żyjesz miłością masz wszystko, ponieważ Bóg jest miłością i jest z Tobą na dobre i na złe. Warto zaufać.

(Mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem).

wtorek, 12 maja 2015

Bycie szczęśliwym polega na miłości bliżniego (miłuj bliżniego swego jak siebie samego). Tylko jeden wymóg, który wystarczy aby być szczęśliwym, ale jakże trudny. Oto charakterystyczne cechy miłości:

- cierpliwość, która uzdalnia człowieka do znoszenia trudności i przeciwności oraz do wytrwałego  zmierzania do celu; to właśnie dzięki cierpliwości wszystko znosi i wszystko przetrzyma;

- łaskawość, którą można zrozumieć jako ludzką życzliwość, dobroduszność;

- wolność od zazdrości;

- brak pogoni za poklaskiem, sławą, szukania swego - nawet tego, co się należy ze swoich praw;

- wolność od pychy, która jest korzeniem wszelkiego zła;

- nie jest bezwstydna a więc szanuje ludzką godność, ludzką intymność;

- nie unosi się gniewem nawet wtedy, gdy po ludzku jest on jedyną, możliwą reakcją;

- nie pamięta złego a więc zdolna jest wybaczać i zapominać doświadczone zło ( przebaczenie i zapomnienie to nie to samo);

- nie cieszy się z niesprawiedliwości - bez względu na to czy doświadcza jej wróg, czy też przyjaciel;

- współweseli się z prawdą, w prawdzie znajduje powód radości;

- wszystkiemu wierzy, czego nie można utożsamiać z naiwnością, gdyż chodzi przede wszystkim o wiarę człowieka;

- we wszystkim pokłada nadzieję;

- wszystko przetrzyma - nawet ataki gniewu czy nienawiści;

- nigdy nie ustaje - jest bezkresna, nieskończona jak sam Bóg, który nie ma początku ani końca;

  Miłość ma tak wielką wartość, że przewyższa nawet cnoty takie jak wiara i nadzieja. Cały wszechświat podlega prawu miłości, ponieważ wszystko jest miłością czyli Bogiem. Człowiek jednoczący się z miłością, jednoczy się z Bogiem.

- Zródło: adonai.pl

 

niedziela, 15 marca 2015

Każdy z nas w obecnym życiu przechodzi wiele trudnych chwil, czasem bardzo trudnych. Wiemy ile nas to kosztuje. Teraz dodajmy wszystkie problemy ludzi, które musi znosić MATKA ZIEMIA. To jest już dla nas niewyobrażalne a jednak jest to REALNE. MATKA ZIEMIA jest również żyjącą i czującą ISTOTA tak samo jak my. W obecnym czasie znajduje się w maksymalnym obciążeniu a jak długo wytrzyma?

Jako społeczeństwo zostaliśmy zmanipulowani przez rządy, polityków, oświatę, prawo i media. Wszystko, co nam wtłaczano od szkoły podstawowej po uniwersytety zostało skrupulatnie ustawione po to byśmy czasem nie zrozumieli prawdziwego świata. Przez wiele lat uczono nas wszystkiego, tylko nie tego, co powinniśmy wiedzieć o świecie i MATCE ZIEMI, na której żyjemy. Prawdziwy świat, prawdziwa ziemia i prawdziwy kosmos rządzi się MILOSCIA, którą każdy z nas ma, jeśli tylko chce ją odnależć. Przyszedł czas, że narody zaczynają się budzić, rozumieć, że każdy z nas jest niezależny od nikogo. Każdy z nas posiada w sobie odpowiedzi na wszystkie pytania i moc działania. Nie jesteśmy niczym ograniczeni, jeżeli nie damy się sami od kogoś uzależnić.

MATKA ZIEMIA potrzebuje pomocy, przechodzi finał swoich cierpień. Pomyślmy każdego dnia o NIEJ - czym JA obciążamy, ulżyjmy JEJ. Jeżeli nie zrobimy tego my, to ONA będzie musiała oczyścić się sama, a nie będzie to dla nas przyjemne. Starajmy się do wszystkiego podchodzić z MILOSCIA a ONA  nas poprowadzi i ocali MATKE ZIEMIE.

( Mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem. Jeżeli nie jest po twojej myśli, nie czytaj.)

czwartek, 29 stycznia 2015

Duża część społeczeństwa zamieszkująca Naszą Ziemię dojrzała i wchodzi na drogę rozwoju świadomości. Czym jest świadomość? Trudno ją zrozumieć i trudno dostrzec jednostkom żyjących ciałem, nie zastanawiających się nad własną duszą. Nie łatwo też zrozumieć tym, którzy  nie zdają sobie sprawy, że są pod wpływem narzuconego systemu opartego na coraz bardziej aktywnej manipulacji. Zeby zrozumieć duszę i świadomość, trzeba się wyciszyć i wsłuchać we własną głębię. Każdy z nas może jeżeli tylko zechce poświęcić czas na wyciszenie choćby kilkanaście minut dziennie a to już dobry początek. Po jakimś czasie będzie chciał tam przebywać, bo odzyska spokój codziennego życia. Odnajdując świadomość duszy człowiek zaczyna wierzyc w siebie, że wszystko co go spotyka zależy od niego. Ma ogromną moc tworzyć własną przyszłośc, poprzez pozytywne myśli i emocje. Prawidłowo ukierunkowane emocje można wykorzystać w dobrych intencjach z pozytywnym skutkiem.

Nikt nas nie nauczał na żadnym szczeblu edukacji "co to jest życie"? Co znaczy być wolnym? Jak dokonywać życiowych wyborów? Skutki tego są oczywiste : "nieświadomość" własnych możliwości bycia szczęśliwym. Odzyskując świadomość duszy, uzyskujemy możliwość dokonywania świadomych wyborów, najlepszych dla nas. Zaczynamy wierzyć w siebie, we własną moc serca, która może góry przenosić. Trzymając się drogi serca - czystej świadomości, nie ma ograniczeń dla człowieka, który pragnie podążać coraz wyżej drogą duchowości.

Nie ma lepszych i gorszych, wybranych i niewybranych. Wszyscy jesteśmy wyposażeni we wszystko, co jest nam potrzebne na naszej drodze życiowej. Odnajdując świadomość  duszy rozumiemy, że możemy osiągnąć wszystko, co tylko nam się zamarzy. Wszystko jest w naszym zasięgu. Od nas zależy ile weżmiemy i jak to spożytkujemy. Czy zechcemy odnależć świadomość duszy i wszystko co w niej ukryte, by zaznać szczęścia, zależy tylko od nas samych.

niedziela, 28 grudnia 2014

Dusza żyje wewnątrz nas. Ona ożywia nasze ciało. Kiedy odchodzi, ciało umiera. Musimy jeszcze wiedzieć, że dusza jest połączona z Bogiem, czyli, że Bóg jest w nas obecny. To nie prawda, że Bóg wygnał człowieka z Raju. Miłość nigdy nie odpycha. Bóg  jest obecny w każdej istocie w całej Swej Okazałości i Obfitości. My posiadamy dostęp do wszystkich darów, które On posiada dla nas. Człowiek od wieków był oszukiwany, że jest oddzielony od Boga, że musi zasłużyc, kajać się, cierpieć, pokutować. Mówiono nam, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym. Dopóki nie przekonałam się o prawdziwej Istocie Boga bałam się Go. Pamiętam z dzieciństwa sen, który utkwił mi w pamięci. We śnie zobaczyłam figurę Jezusa, żywą poruszającą się, wygrażającą mi pięścią. W strachu chciałam uciec, lecz pomimo wysiłków dreptałam w miejscu. Nie mogłam uciec...

Dzisiaj wiem, że Bóg jest we mnie zawsze obecny, tylko ja nie zawsze o Nim pamiętam. Jest moim Drogowskazem, Powiernikiem, Przyjacielem. Nigdy się na mnie nie gniewa, pomimo moich upadków. Pomaga mi się podnieść, doradza w wyborach. Nigdy mnie nie zawiódł, nigdy nie powiedział, że nie ma czasu, lub, że nie ta pora. Jest zawsze gotowy by dżwignąć mnie z doła. Od kiedy Go poznałam i zawarłam z Nim przyjażń, coraz bardziej Mu ufam. Nie boję się już, że nie dam rady, bo wiem, że mogę zawsze na Niego liczyć. Wyciąga mnie z każdej opresji. Czego żąda ode mnie - zaufania i postępowania w miłości (miłuj bliżniego swego, jak siebie samego). Tego muszę się uczyć. Nie jest łatwo żyć miłością w tym trudnym świecie, lecz tylko miłością możemy pokonać zło. Bóg nie powiedział, że będzie łatwo, ale, że zawsze nam pomoże, jeśli się do Niego zwrócimy. Obdarował nasze serca Mocą, która może przezwyciężyć najtrudniejsze przeszkody. Teraz dzięki medytacji łatwiej skupiam się na swoim wnętrzu, otwieram się i rozmawiam z Nim a rozmowa jest coraz przyjemniejsza i bardziej owocna.

(Mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem)

wtorek, 16 grudnia 2014

Póżną wiosną br. w czasie medytacji zobaczyłam niemowlę, całe owinięte szarym materiałem, zwrócone twarzyczką do dołu, jak martwe. Zorientowałam się, że to moja Dusza? Moja dusza nie zaznała miłości. Było to spowodowane moją nieświadomością. Jestem typem wojownika, więc  walczyłam  ciągle z nieprawidłowościami tego świata. Owszem miałam dużo współczucia wobec potrzebujących ale może była to tylko litość? Wydawało mi się, że jeżeli pomagam ludziom, to daję wyraz miłości. Prawdopodobnie myliłam się. Bardzo lubię pomagać  i robiłam to z pasją, lecz teraz widzę to nieco inaczej. Wcześniej podchodziłam do tego z rozsądkiem i pewnie z domieszką ego.

Dzisiaj po otwarciu się na Bezwarunkową Miłość inaczej podchodzę do życia. Dzięki Jezusowi, z którym mam lepszy kontakt i dużą pomoc, oraz doświadczaniem Duszy, zmienia się mój stosunek do świata i ludzi.  Każdego dnia odczuwam większy pokój. Przestałam niepotrzebnie tracić energię na walkę z wiatrakami, kierując ją na drogę do światła.

(Mój blog jest wyłącznie moim przemyśleniem.)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
zaglowiec